środa, 28 maja 2008

i zdjęcia


kabelek znaleziony, uff, nie było łatwo...







alo tata

Olaf chodzi od pokoju do pokoju, przykłada różne przedmioty do ucha i mówi «alo tata«. Gdy z innej części domu odpowiadam «hallo«, śmieje się radośnie.
A Tata w Holandi, a my tu tęsknimy oboje.

poniedziałek, 19 maja 2008

Kibol

Teraz to już nie jest chodzenie, to czasem przypomina bieg... z przeszkodami. Kolanka i łydki pokryte są licznymi siniakami. Schody to nieodgadniona dla mnie wieczna frajda, można wchodzić i schodzić, bieganie po tarasie jest nieodzowną częscią naszego dnia i wciąż Olaf nie rozumie, że w deszczu NA TARAS NIE WYCHODZIMY!
Ale coraz więcej rozumie. To bardzo mnie cieszy.


Wczoraj klaskał wraz z innymi kibicami i dziwnie patrzył na krzyczących wokół ludzi: "Kto wygra mecz? Polska, Kto wygra mecz? Polska, Kto wygra mecz? Polska!!!" ". Dzielnie i efektywnie dopingował nasze Złotka w meczu z Kazachstanem. Zdecydowanie był najmłodszym kibolem. A ja wzruszyłam się już przy słowach "Jeszcze Pol.."

Może tak zarażę go sportem i będzie moim wymarzonym piłkarzem :)))
Zamieściłabym zdjęcia, ale kabel od aparatu dostał się w niepowołane rączki i jest tak schowany, że już zarzuciliśmy nasze poszukiwania.



I odliczamy dni. Jeszcze trochę i znowu przywita nas Okęcie.

poniedziałek, 5 maja 2008

Pierwsze kroki w Nikko

27 kwietnia w godzinach popołudniowych czasu japońskiego Olaf zaczął po prostu chodzić jak pełnoprawny obywatel tego świata... w poczekalni na dworcu w Nikko. Dostał przyśpieszenia po wizycie naszych przyjaciół z dziećmi, obserwował chłopaków przez kilka dni, aż wystartował. Teraz chce wszędzie już sam, no czasem za rączkę.
I co będzie dalej?